Dołącz do czytelników
Brak wyników

Edukacja

30 czerwca 2021

NR 45 (Lipiec 2021)

Gry planszowe – zabawa i edukacja nie tylko w czasie wakacji

0 71

Wakacje to czas szczególny. Normalnie napisalibyśmy: czas opuścić szkolne mury, odstawić podręczniki i wreszcie czas na radość z obserwowania dzikiej przyrody. W czasach COVID-19 w zasadzie zgadza się wyłącznie ta ostatnia czynność, a sporo dzieci, młodzieży i pewnie nauczycieli tęskni za szkołą. Zdecydowanie trzeba sobie umilić ten czas. Warto cieszyć się słońcem, spacerami na świeżym powietrzu, obserwacjami roślin i zwierząt. Ale gdy pogoda niesprzyjająca albo czas na nawiązanie nowych przyjaźni, warto sięgnąć po sprawdzone rozwiązania – gry planszowe.
Przygotowaliśmy krótkie omówienie kilku z nich. Wybraliśmy – kierując się własnymi kompetencjami i zainteresowaniami – gry wykorzystujące motywy przyrodnicze, a w szczególności zwierzęce.

POLECAMY

***

Nie będziemy ukrywać, że „Łąka” wydawnictwa REBEL to pozycja, na którą czekaliśmy z niecierpliwością. Zanim otrzymaliśmy egzemplarz do recenzji, mogliśmy jedynie nacieszyć oko pięknie wyglądającą okładką. W myśl powiedzenia „nie oceniaj planszówki po kartonie” postanowiliśmy sprawdzić, co na łące piszczy, i zagraliśmy. Szata graficzna jest wspaniała, umieszczone na kartach ilustracje pozwalają na dokładne określenie gatunku zwierzęcia czy rośliny (chylimy czoła pani Karolinie Kijak za wspaniałe grafiki). Po otwarciu pudełka ukazuje się mnóstwo kart przedstawiających rośliny, zwierzęta, budynki oraz przedmioty, a także żetony oraz plansze o układzie uzależnionym od liczby graczy. Liczba elementów oraz zasad może na początku przytłoczyć niedoświadczonych graczy, ale to tylko pierwsze wrażenie. Bardzo pomocne są oznaczenia na żetonach, które podpowiadają, jaką akcję można wykonać na wybranej planszy. Konwencja gry opiera się na wędrówce i zwiedzaniu okolicy i/lub przesiadywaniu przy ognisku, po prostu zabawa w terenie. Naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów poprzez układanie kart na swojej łące i/lub okolicy. W tym celu musimy odpowiednio dobierać karty, tak aby zapewnić troficzny i ekosystemowy ład na naszej łące. Edukacyjnym walorem tej gry jest na pewno przedstawienie zależności między gatunkami oraz siedliskami, w jakich żyją. Podczas gry możemy zweryfikować swoją wiedzę na temat diety różnych gatunków zwierząt, które żyją w naszej okolicy, i upewnić się, że jeże nie jedzą jabłek tylko owady. Kolejnym edukacyjnym walorem jest książka z ilustracjami, w której znajdują się opisy oraz nazwy gatunkowe przedstawionych elementów flory oraz fauny, a także opisy okolic, budynków czy znalezisk. Szkoda, że twórcy nie pokusili się o umieszczenie na kartach choćby nazw gatunkowych, na pewno ułatwiłoby to zapamiętywanie podstawowych gatunków zwierząt. Przy tak wspaniale wykonanych grafikach byłoby to naprawdę niezłe dopełnienie. Polecamy tę grę osobom cierpliwym (jeśli oczywiście partnerzy do gry są osobami, które lubią mędrkować) oraz chcącym nauczyć się czegoś o przyrodzie. Rozgrywka może dać namiastkę prawdziwego wyjścia w teren i obserwacji zwierząt czy roślin w ich naturalnym środowisku. A nie ma nic lepszego niż wyjście z domu i podziwianie piękna przyrody, która nas otacza. Można robić notatki i zdjęcia oraz zbierać obserwacje do swojego notatnika i głowy. Przez dynamicznie rozwijające się rolnictwo oraz przemysł dzikich łąk jest coraz mniej, więc warto poobserwować ostoje dzikich zwierząt, póki jeszcze możemy.      
 


***

Pozostając w temacie zależności pomiędzy organizmami, trafiamy na gry, powiedzmy, nieco fizjologiczne. Pierwszą z nich jest „Zjedz mnie” wydawnictwa Zielona Sowa. Gra ta zaciekawiła nas tytułem oraz przyjazną dla oka grafiką autorstwa Katarzyny Fic. Zasady są proste, trzeba pozbyć się kart z ręki poprzez tworzenie łańcuchów pokarmowych. Z lekcji biologii pamiętamy, że na samym początku każdego łańcucha pokarmowego są tzw. producenci, czyli organizmy, które same produkują sobie jedzenie, czyli rośliny. W tej grze jednak każdy łańcuch pokarmowy zaczyna się od wody i jak najbardziej się z tym zgadzamy, bo bez niej nie ma życia w ogóle. Po wyłożeniu karty wody na stół należy dokładać karty w taki sposób, aby utworzył łańcuch pokarmowy. Mamy do dyspozycji takie karty, jak: karty Roślin, karty Zwierząt, karty Ludzi, karty Akcji i unikatową kartę Beara Nieustraszonego. Każda z powyższych kart (poza Bearem Nieustraszonym, który zjada wszystko) ma graficzny opis tego, co zjada i przez co jest zjadana, dzięki czemu unikniemy gaf, w których drapieżca jest zjadany przez ofiarę. Zasada jest prosta: roślinożercy zjadają rośliny, mięsożercy zjadają roślinożerców, większy drapieżnik zjada mniejszego drapieżnika, a Dziwak ma nietypowe upodobania kulinarne. Jedyne, co nas zaskoczyło, to to, że niedźwiedź zjada wilka, w naturze może dojść do takiego zdarzenia, choć prędzej to wilki zjedzą niedźwiedzia, zwłaszcza małego. Karty Akcji mogą sporo namieszać podczas rozgrywki, naszą ulubioną jest Karta Rezerwat Przyrody, która zamyka automatycznie łańcuch spasania, aby nie zaburzać działającego ekosystemu (superkoncepcja). Grę polecamy rodzicom, których dzieci uwielbiają pytać: „czy wilk zje lisa?” albo „czy jeleń je drzewa?”, bo tutaj ich głód wiedzy w tej tematyce zostanie zaspokojony. „Zjedz mnie” to bardzo dynamiczna karcianka, w której pokazane są zależności międzypokarmowe w świecie zwierząt. Dzięki niej można pokazać dzieciakom, jak ważna jest różnorodność gatunkowa w ekosystemie oraz obalać utrwalone mity na temat tego, że np. jeże jedzą jabłka. Wydaje się to błahe, niemniej jednak dzikie zwierzęta, gdy trafią pod naszą opiekę, karmione nieodpowiednio mogą naprawdę źle skończyć. 
 


***

A skoro mówimy o kończeniu, to po tym, jak spałaszujemy jakieś pyszne kąski jedzenia, ostatecznie staje się ono… kupą. Do tej fizjologicznej kolei rzeczy nawiązuje gra „Kto to zrobił?” wydawnictwa REBEL. Stanowi ona swego rodzaju połącznie tych dwóch niezależnych gier, bo – jak wiadomo – niestrawione resztki również trafiają do ekosystemu. Wracając do tematu gry, wiele osób za dzieciaka, miała w domu jakiegoś zwierzaka: psa, kota, chomika itd. Zabawy czy samo obserwowanie zwierząt sprawiało (i nadal sprawia) ogromną przyjemność. Jedynym mało przyjemnym zajęciem były obowiązkowe spacery (zwłaszcza w deszczu) z psem czy sprzątanie niezbyt ładnie pachnącej kuwety, klatki czy akwarium. I do tego nawiązuje gra „Kto to zrobił?”. Co prawda nie chodzi w niej o to, żeby posprzątać po swoim zwierzaku, tylko o to, żeby zrzucić winę na zwierzaka przeciwnika. Grę zaczyna najmłodszy gracz, który oskarża jedno z 6 zwierzątek rywali. Trzeba mieć dobry refleks, żeby szybko uniewinnić swojego zwierzaka, oraz dobrą pamięć, żeby nie powtórzyć oskarżenia uniewinnionego już zwierzątka. Jeśli komuś się nie uda obronić zwierzaka, to zgarnia jednego „klocka” ze środka pokoju. Trochę ciężko wyobrazić sobie, że rybka żyjąca w akwarium zrobiła kupę na dywan albo że kupy wszystkich zwierząt wyglądają tak samo, ale dla samej rozgrywki można przymknąć na to oko. Gra w „Kto to zrobił?” to kupa śmiechu i to niemal dosłownie. Choć temat kupy może wydawać się śmieszny, to wdepnięcie w jedną z „min” czy „przebiśniegów” na trawniku czy chodniku w mieście już śmieszne nie jest. Poza nieprzyjemnym zapachem oraz zabrudzeniem buta (a co za tym idzie – pocieraniem nim o trawnik) warto pamiętać o jeszcze jednym aspekcie, jakim są pasożyty znajdujące się w odchodach i jak łatwo mogą one się przenieść do naszych dom...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy