Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

16 maja 2022

NR 50 (Maj 2022)

Niepokój, lęk czy przewlekły stres? Symptomy umożliwiające rozpoznanie ucznia w kryzysie psychologicznym na podstawie studium przypadku

0 164

Stres i niepokój odczuwa każdy z nas. Przeżywamy te odczucia na różne sposoby, wywołują je również rozmaite zdarzenia. Ludzie sami nadają znaczenie wydarzeniom lub internalizują znaczenie nadane przez kogoś innego, znaczącego. Nie zawsze jest oczywiste, że to, co odczuwamy, to właśnie stres czy niepokój. Tymczasem nierozpoznany w odpowiednim czasie stres może mieć ogromny wpływ na umysł, ciało i zachowanie konkretnej osoby. Jest to szczególnie istotne w przypadku dzieci czy nastolatków narażonych na wyjątkowo trudne sytuacje życiowe. Jakie są wspólne znaki ostrzegawcze i objawy kryzysu psychologicznego, na które powinien zwrócić uwagę pedagog czy wychowawca?

Przypadek Anity – diagnoza: zaburzenia lękowe, chroniczny stres, epizod depresyjny

Pacjentka została zgłoszona na konsultacje psychologiczne przez matkę zaniepokojoną jej obniżonym nastrojem i wycofaniem z życia. Anita (17 lat) od kilku lat mieszka z matką i jej partnerem. Rodzice rozwiedli się w burzliwy sposób. Ojciec mieszka w innym mieście niż Anita, regularnie bywa w „jej” mieście, jednak nie proponuje córce spotkań, odwiedza jedynie swoją partnerkę i ich wspólne dziecko. Ojciec bagatelizuje wszystkie problemy córki, uważa, „że przesadza”. Dziewczynka, odkąd pamięta, była bardzo wycofana, wolała stać z boku, potrzebowała dużo czasu, aby nawiązać znajomości. Nauka sprawiała jej przyjemność, przychodziła jej stosunkowo łatwo, Anita lubiła chodzić do szkoły i się uczyć, nie doświadczyła niczego negatywnego ze strony rówieśników i nauczycieli. 
Po rozwodzie rodziców, mając 12 lat, przeprowadziła się z mamą do dużo większego miasta, została „rzucona na głęboką wodę”, wyrwana ze środowiska rówieśniczego w trudnym okresie dorastania, w czasie kryzysu rodzinnego. W nowym mieście kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania, dwukrotnie szkołę. Anita coraz więcej czasu zaczęła spędzać w rzeczywistości wirtualnej, wciągnęła się w gry komputerowe, a gdy nie korzystała z komputera – używała smartfona, coraz częściej kłóciła się z matką, coraz rzadziej wychodziła z domu. Pojawiły się myśli w rodzaju: „Lepiej by było, gdybym przestała żyć”, „Gdyby mnie nie było, wszystkim by było lepiej”. Coraz trudniej było Anicie wychodzić z domu, pojawiły się lęki, które przerodziły się w ataki paniki. Do szkoły Anita chodziła „normalnie” w okresie od września do marca (do czasu lockdownu). Nauczyciele zauważyli, że dziewczynka schudła, zrobiła się bardziej blada, zmieniła styl ubierania się na jednolity kolorystycznie – czarne lub szare luźne ubrania. Trudno jej było skupić się na lekcjach, wyglądała, jakby „myślami była gdzieś indziej”, odsunęła się od dotychczasowych koleżanek, żadnej przyjaciółki wcześniej nie miała. Obniżyła się jakość jej prac domowych – były odrabiane byle jak, na ostatnią chwilę. Anita stała się bardzo cicha, zamknięta w sobie. Odmówiła korzystania ze wsparcia pomocy pedagoga i psychologa szkolnego. 
W tym czasie kuzyn Anity, z którym dobrze się dogadywali, popełnił samobójstwo. Anita nie zauważyła żadnych oznak świadczących o zamiarach kuzyna, obwiniała siebie o to. Do marca jeszcze sprawiała pozory osoby funkcjonującej w miarę normalnie. Zmiany były zauważalne dla dorosłych w jej otoczeniu, jednak nie wywołały większego niepokoju, były to zachowania, które można było uznać za typowe dla nastolatków. Na początku roku zmarła babcia Anity, były ze sobą bardzo zżyte. W okresie lockdownu Anita miała dużo czasu, aby rozmyślać nad śmiercią kuzyna i babci, nad swoją sytuacją rodzinną, nad tym, „jaka jest beznadziejna”. Dziewczyna uciekała w gry komputerowe, właściwie przestała się kontaktować z osobami w realnej rzeczywistości. 
W momencie poluzowania restrykcji pandemicznych okazało się, że Anita nie jest w stanie funkcjonować poza swoim pokojem. Ataki paniki przybrały na sile do tego stopnia, że dziewczyna nie potrafiła wsiąść do autobusu, czuła wszechogarniający ją paniczny strach, objawy somatyczne (duszności, szum w uszach, drżenie rąk, uderzenia gorąca, mroczki przed oczami). Wymusiła na matce, nie podając przyczyny, aby ta odwoziła ją do szkoły każdego dnia. Lęki niezałagodzone, niezaleczone zaczęły się nasilać, dziewczynka doznawała ataków paniki w szkole, nagle wybiegała z klasy, zamykała się w toalecie, histerycznie płakała, miała silniejsze objawy somatyczne – bóle brzucha, wymioty, zasłabnięcia. Nie była już w stanie ukrywać swojej kondycji psychicznej. Matka musiała ją odbierać w czasie lekcji i zabierać do domu. W domu dziewczynka pogrążała się w negatywnych myślach, nie wychodziła ze swojego pokoju. Pracownicy szkoły zauważyli świeże nacięcia na rękach – doszło do samookaleczeń. Ostatecznie Anita po konsultacji psychiatrycznej otrzymała diagnozę zaburzeń lękowych, chronicznego stresu oraz epizodu depresyjnego. Została wprowadzona farmakoterapia oraz psychoterapia. 
W tym konkretnym przypadku zmiany zachowania następowały stosunkowo powoli – na przestrzeni pięciu lat śmiała, pogodna dziewczynka zmieniła się w nienawidzącą siebie i bojącą się ludzi nastolatkę. Ten przykład pokazuje, jak ważna jest współpraca, wymiana informacji między rodzicami/opiekunami dziecka a pracownikami szkoły. Warto pamiętać, że każda zmiana zachowania wymaga obserwacji i przyjrzenia się sytuacji dziecka. Pracownicy szkoły nie byli świadomi, że Anita straciła w krótkim czasie dwie ważne osoby. Wiedza ta w innym świetle stawia wolno postępujące zmiany w zachowaniu nastolatki. Anita doświadczała wielu sytuacji stresowych od około 10. roku życia, kiedy jej rodzina zaczęła się rozpadać. Rozwód rodziców, przeprowadzka, zmiana otoczenia, poczucie bycia nieakceptowaną przez ojca, zmiany szkoły, śmierć kuzyna, śmierć babci, lockdown – to siedem lat doświadczania sytuacji stresowych o różnym natężeniu. 
 

POLECAMY

Ważne

Kiedy stresu jest „za dużo” lub zbyt długo trwa, zaczyna nas przytłaczać, przerastać. Powoduje pogorszenie nastroju, obniżenie wydajności, wycofanie z relacji, upośledzenie jakości życia, jest przeszkodą w dalszym rozwoju. Zdarza się, że stres jest wszechobecny do tego stopnia, że staje się czymś normalnym i w efekcie człowiek przestaje być świadomy jego istnienia. Dokładnie tak to wygląda w przypadku stresu chronicznego. Dziecko przewlekle doświadczające stresu może odczuwać poirytowanie, napięcie, niepokój, rozdrażnienie, zniecierpliwienie, złość, gniew, trudności w kontroli emocji, prezentować labilność emocjonalną. Kiedy sytuacje stresowe przedłużają się, dodatkowo można zauważyć chudnięcie lub przybieranie na wadze, ucieczkę w sen, trudności z zasypianiem, bezsenność, koszmary, zaburzenie rytmu dnia i nocy. Mogą pojawić się zachowania buntownicze, łamanie zasad, unikanie rówieśników, prowokowanie konfliktów. Może zostać zaprezentowana poza obojętności („wszystko mi jedno, nie obchodzi mnie nic”) oraz poza nadmiernego brania na siebie odpowiedzialności („powinnam zauważyć, że planuje się zabić”). 


Przypadek Amelii – diagnoza: zespół stresu pourazowego

Innym rodzajem reakcji na silny stres jest zespół stresu pourazowego. Mówimy o nim, kiedy dziecko miało do czynienia z nagłym i niespodziewanym wydarzeniem, doświadczyło intensywnego strachu, poczucia zagrożenia, bezradności lub traumy. Na konsultacje zgłosiła się 14-letnia Amelia. Przyszła z babcią, która była jej opiekunem zastępczym. Dziewczynka przez pierwsze trzy lata życia przebywała w domu dziecka, później zamieszkała z babcią. Rodzice byli uzależnieni od narkotyków, nie wyrażali żadnego zainteresowania dzieckiem. 
Gdy Amelia miała siedem lat, jej ojciec pojawił się w jej domu i poinformował, że odbył detoks i stara się o przywrócenie władzy rodzicielskiej. Tak też się stało i rok później, w wieku ośmiu lat, Amelia wyjechała z ojcem i jego partnerką do Anglii. Rozstanie z babcią, jedynym opiekunem, było dla dziewczynki wydarzeniem traumatycznym. Ojciec był dla niej obcym człowiekiem, jego partnerki też nie znała. W Anglii bardzo szybko nauczyła się języka, chodziła do szkoły podstawowej z osobami, które mówiły tylko po angielsku. Nauczyciele odbierali Amelię jako dziewczynkę wycofaną, lekko nerwową – nie nawiązywała kontaktów z rówieśnikami, ale też specjalnie ich nie unikała, nieustannie poprawiała okulary, nerwowo chrząkała, nieznacznie zacinała się w czasie mówienia. Tłumaczono to zmianą miejsca zamieszkania, ponieważ dziewczynka była inteligentna, bystra, szybko przyswajała materiał, odrabiała prace domowe, dzieliła się wiedzą na lekcjach. Ojciec Amelii nie poinformował pracowników szkoły, że wcześniej wychowywała ją babcia. 
W drugim roku nauki szkolnej w Anglii Amelia padła ofiarą bullyingu ze strony chłopca z klasy. Bardzo dokuczał jej z powodu błędów gramatycznych, tego, że jest „dziwaczna”, ubiera się inaczej niż reszta klasy (bardzo skromnie, w ubrania luźne, zasłaniające kształty), że jest bardzo blada (podkrążone oczy, ziemista, niezdrowo wyglądająca cera), ma tiki nerwowe. Amelia sprawiała wrażenie, jakby nie przejmowała się tym zachowaniem, była pogodzona z tym, biernie przyjmowała zaczepki i poszturchiwania. Reszta klasy nie ingerowała w konflikt, nie broniła Amelii ani nie atakowała jej. Dziewczynka otrzymała wsparcie od pracowników szkoły, za co była bardzo wdzięczna. Sprawiała też wrażenie zaskoczonej, że ktoś się za nią wstawił. Nauczycieli zdziwiła reakcja ojca Amelii, który nie wsparł córki w tym trudnym czasie, kontaktował się ze szkołą, ale uważał, że jeśli córka padła ofiarą przemocy rówieśniczej, „to widocznie na to zasłużyła”. 
Rok później w czasie urodzin jednego z uczniów miała miejsce kolejna sytuacja, która dała do myślenia pracownikom szkoły. Uczeń przyniósł cukierki, aby świętować swoje urodziny z klasą. Gdy częstował nimi dzieci, Amelia powiedziała, że „nie może wziąć, bo ma karę”. Chłopiec minął ją i poszedł dalej, ale nauczycielka nie dała za wygraną. Amelia miała wcześniej pozytywne doświadczenia z osobami dorosłymi pracującymi w szkole (choćby zadbanie o nią w sytuacji przemocy rówieśniczej), więc powoli zaczęła się otwierać. Okazało się, że ta z pozoru „dziwaczna” i lekko wycofana „kujonka” od kilku lat przeżywa dramat zgotowany przez ojca i jego partnerkę. Dziewczynka po powrocie ze szkoły musiała wykonywać wiele prac domowych – zmywanie naczyń, sprzątanie toalety, odkurzanie, nastawienie pralki, rozwieszenie prania, prasowanie, szykowanie posiłków dla ojca i macochy. Tak było praktycznie każdego dnia. Gdy się „buntowała”, była karana – początkowo opiekunowie zabierali jej zabawki, aż w końcu dziewczynce zostały trzy książki i przybory szkolne. Następnie przestali ogrzewać jej pokój – marzła. Nosiła zbyt duże ubrania, bo dobrze ukrywały kilka innych warstw pod nimi, aby się ogrzać. Później był zakaz wychodzenia na dwór – stąd blada cera. Podkrążone oczy były spowodowane niewystarczającą ilością snu, ponieważ Amelia zawsze chciała być czujna, słyszeć, czy do jej pokoju nie zbliża się ojciec albo macocha. „Nie bili mnie, ale np. kopali w moje drzwi. Zapalali mi światło w środku nocy i krzyczeli na mnie, że jestem nikim”. Amelia „zobojętniała”, przyzwyczaiła się do tego, jak marnie wygląda jej życie i że nie ma perspektyw na nic lepszego (słyszała: „Jesteś nikim, kto by cię chciał, nawet babcia cię oddała”, „Tutaj nikt ci nie pomoże, kto by ci uwierzył, takie z ciebie dziwadło”). Jako najtrudniejszą karę dziewczynka wspomina odbieranie jedzenia. Była karana przez niepodawanie posiłków. Jedyne, co jadła, to opłacony obiad w szkole, „tego mi nie zabrali, bo ktoś by się zorientował”. Po interwencji pracowników szkoły Amelia w ciągu kolejnego roku wróciła do Polski pod opiekę babci. Został u niej zdiagnozowany PTSD. 
Ostry zespół stresu (ASD – Acute Stres Disorders) i pourazowy zespół stresowy (PTSD – Post Traumatic Stres Disorders) są rozpoznawane, kiedy człowiek miał do czynienia z nagłym, zaskakującym, niespodziewanym zdarzeniem, w którym doświadczył lub był świadkiem wydarzenia związanego ze śmiercią lub rzeczywistym zagrożeniem życia, uszkodzenia ciała swojego lub innych ludzi, przeżywając intensywny strach, poczucie bezradności. W opisanym powyżej przykładzie mamy do czynienia ze zdarzeniami, które mogły, ale nie musiały wywołać PTSD. Kwestią różnicującą jest czas trwania objawów. W ostrym stresie (ASD) objawy powinny ustąpić lub znacznie złagodnieć po około miesiącu od wystąpienia zdarzenia stresowego. Gdy objawy trwają dłużej niż miesiąc (np. zdarzenie stresowe się powtarza), rozpoznawany jest zespół stresu pourazowego (PTSD). Zmiany w zachowaniu występujące w okresie do siedmiu dni od zdarzenia określonego przez dziecko jako bardzo trudne traktuje się jako reakcje naturalne.
Po wszystkim wiele osób pytało Amelię, dlaczego nie powiedziała, np. w szkole, czego doświadcza. Dlaczego nie uciekła, nie wykrzyczała wszystkiego? Zawsze odpowiadała: „Bo uwierzyłam im w to, że jestem najbardziej bezwartościową osobą na całym świecie. Moja matka mnie nie chciała, moja babcia sama oddała mnie ojcu”. W toku pracy Amelia przyznała, że w tamtym czasie szkoła była jej ostoją, nigdy nie chorowała, nie opuszczała zajęć, za wszelką cenę chciała wyjść z domu, mieć kilka godzin spokoju. Uczyła się dobrze, bo pozytywna uwaga nauczycieli wzmacniała ją, dawała jej cień nadziei na to, że nie jest aż taka...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy