Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wakacyjnej książki czar

Artykuły | 1 sierpnia 2018 | NR 28
66

Ponoć statystyczni Polacy bardzo mało czytają. Moje obserwacje przeczą tym badaniom. Jeśli nawet faktycznie nie czytają, to może nie przez brak nawyków, a przez słabą ofertę na rynku? Może wartościowe pozycje są gdzieś głęboko ukryte w zakamarkach księgarń i bibliotek? W wakacyjny czas warto zerknąć i tam, stąd moje rekomendacje.
Wakacje to czas podróży. Kiedyś usłyszałem myśl, która dziwnie utknęła mi w pamięci: rozważania o miejscu rozpoczęcia podróży są zupełnie bezpodstawne, gdyż podróż należy rozpocząć w miejscu aktualnego pobytu. Zatem czas na małe krajoznawstwo i podjechanie do zakątków znacznie mniej znanych miłośnikom historii, geografii czy przyrody Polski. A szkoda, bo warto czasem przyjrzeć się miejscom innym niż te znane z najbardziej popularnych przewodników i internetowych serwisów z rekomendacjami – 100 miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć. Zachęcam do przyjrzenia się położonej w południowej Wielkopolsce dolince małej rzeki – Rowu Polskiego. Dla mnie to podróż sentymentalna, w czasy wczesnej młodości, gdzie z kolegami podziwialiśmy piękno tamtejszej przyrody, a przede wszystkim świat ptaków. Podróże ponoć kształcą wykształconych, a co najmniej dobrze do podróży przygotowanych. W tym pomoże pięknie wydany, ale co najważniejsze po prostu solidnie przygotowany – fantastyczny od strony graficznej, a minimalistyczny, czy może oszczędny, w warstwie tekstowej album autorstwa Adama Stankowskiego U źródeł Rowu Polskiego. Fotograficzne spotkania z ptakami powiatu gostyńskiego. Lubię podejście stawiające Małą Ojczyznę w centrum świata. Takie poszukiwania radości obcowania z przyrodą w różnych godzinach doby, o różnych porach roku. Radość tym większa, że fotografie najczęściej przedstawiają ptaki. Nie portretowe zdjęcia, ale ujęcia w szerszym, środowiskowym, kontekście. Na okładkę trafił błotniak i gęsi, jednak dla mnie bohaterem albumu pozostanie srokosz i dokumentacja jego łowieckich i wypoczynkowych zachowań. Chciałoby się nie tylko wracać do przedstawionych ujęć, ale spakować plecak i jak kiedyś rowerem pojechać na gostyńskie łąki. Czyżby nostalgia była wpisana w zawód przyrodnika?
Troszkę zapewne tak. Potwierdzeniem tego niech będzie wybór drugiej lektury. Tutaj rządzi słowo, choć czarno-białe fotografie są jego pięknym uzupełnieniem. O Białowieży napisano już sporo. Naukowe elaboraty, polityczne przepychanki. Wielu już reaguje na białowieski konflikt alergicznie. Tym bardziej warto spojrzeć na tereny puszczańskie z pewnym oddaleniem i refleksją. Pomoże w tym książka Anny Kamińskiej Biało...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy