Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ze świata zoologii

21 listopada 2018

NR 30 (Listopad 2018)

Dokarmianie ptaków zimą

0 17

Jedną z charakterystycznych cech człowieka Homo sapiens jest altruizm. Podczas śnieżnych i mroźnych dni, widząc skulone z zimna sierpówki, kosy, sikory, czy wróble, naturalną reakcją ludzi jest litość, a następnie pomoc zgłodniałym ptakom. Jednak nasza chęć pomocy bywa silniejsza od rozsądku, jakim powinniśmy się kierować, przystępując do dokarmiania. Nasza niewiedza i zakorzenione przyzwyczajenia, mogą być przyczyną zejść śmiertelnych i chorób naszych „braci mniejszych”, którym chcemy pomóc przetrwać zimę.

Zima – trudny czas

W polskiej tradycji zima kojarzy się z mrozem, śniegiem i lodem. Lektura sienkiewiczowskich „Krzyżaków”, czy „Potopu”, lub rzeczywistość utrwalona na obrazach polskich malarzy, pozwala zorientować się, że dawniej zima kojarzyła się z długimi okresami mrozów i obfitą warstwą śniegu. Bo tak u nas dawniej było – przez ok. 400 lat, tj. od drugiej połowy XVI w., aż do XIX w., panowała tzw. mała epoka lodowcowa, charakteryzująca się m.in. długo utrzymującymi się mrozami podczas półrocza zimowego na całym niemal obszarze Europie Środkowej oraz obfitymi opadami śniegu. W takich warunkach klimatycznych, zimujące u nas zwierzęta regularnie cierpiały na niedostatek pożywienia. Nic  dziwnego, że podczas śnieżnych i mroźnych zim, ludzie na widok różnych wygłodniałych zwierząt, podejmowali się ich dokarmiania. Najbardziej widoczną grupą były ptaki i to one były (i są do tej pory) największymi „beneficjentami” ludzkich altruistycznych odruchów.  
Żyjemy w dobie wyraźnych zmian klimatycznych. Zachodzą one tak szybko, że są widoczne w ciągu naszego życia. O ile np. w latach 80. XX w. mieliśmy do czynienia z trzema srogimi zimami w sezonach 1984/1985 – 1986/1987, to później już nie doświadczyliśmy tak „ostrej serii” mrozów i śniegów. Normą się za to stały zimy łagodne i niemal bezśnieżne. I to nie tylko na nizinach, ale i w górach, np. w Sudetach, gdzie przed 35 laty zimą śnieg sięgał ponad jednego metra, obecnie bywa go do 35–40 cm. 
W związku tak silnymi zmianami klimatycznymi, a tym samym innymi warunkami bytowymi  zwierząt spędzających u nas zimę, nasuwa się pytanie o dalszy sens ich dokarmiania. 

Czy należy dokarmiać? 

To złożone pytanie, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć, należy bowiem  skonkretyzować o  jakie gatunki nam chodzi. Mamy bowiem do czynienia z taksonami, które w obecnych warunkach łagodnych zim radzą sobie zupełnie dobrze, jak np. ptaki blaszkodziobe i szponiaste oraz ssaki kopytne i drapieżne. Jednocześnie jest grupa  ptaków wróblowych, które wyraźnie korzystają z możliwości dostępu do pokarmu wykładanego przez ludzi w karmnikach. To m.in. sikory, dla których nawet w łagodne zimy pochmurna i deszczowa pogoda stanowi realne zagrożenie. Sikory aby się nasycić, muszą zjeść odpowiednią ilość kalorycznego pokarmu, jakim są w okresie zimowym owady w różnych stadiach rozwojowych. Ponieważ dni w okresie zimowym są krótkie, a deszczowa i pochmurna pogoda, realnie skraca czas możliwości żerowania, sikory pozbawione szansy  korzystania z pokarmu wykładanego przez ludzi w karmnikach, niejednokrotnie mają duże  problemy ze znalezieniem  odpowiedniej ilości pożywienia. Problem jest poważny, gdyż nawet kilkugodzinna głodówka powoduje, że sikora staje się osłabiona i podatna na wszelkie dolegliwości, skutkujące w efekcie jej śmiercią.  
Ptaków korzystających z wykładanego w karmnikach pożywienia jest więcej. Do niedawna  kawki i gawrony, a z drozdów gł. kosy, korzystały z odpadków zalegających w sąsiedztwie starego typu kubłów i otwartych kontenerów. Ale wprowadzenie nowego typu szczelnych pojemników, silnie zredukowało możliwość korzystania z tych „urządzeń”, w efekcie czego w wielu miejscach liczebność tych ptaków w okresie zimowym zauważalnie zmalała.  Zjawisko to dotyczy zwłaszcza gawrona i kawki, natomiast kos „przestawił” się na częstsze żerowanie w karmnikach. 
Od przełomu XX i XXI w. mamy też do czynienia z pojawieniem się zimą zupełnie nowych u nas gatunków, z których część zaczyna korzystać z możliwości zdobycia pokarmu wykładanego w karmnikach. Dotyczy to m.in. krewniaka drozdów i słowików – kopciuszka  Phoenicurus ochruros, który do niedawna odlatywał na zimę na południe i zachód Europy. Jednak od końca XX w. zaczęto rejestrować w Polsce na obszarach zabudowy miejskiej i dużych zakładów przemysłowych, zimujące osobniki tego gatunku. Obecnie kopciuszki regularnie, choć jeszcze bardzo nielicznie, spotykane są zimą na południu i zachodzie Polski. Jest to generalnie gatunek owadożerny, ale w skrajnych przypadkach, tj. podczas spadków temperatury, może korzystać z wykładanych nasion roślin oleistych, jak np. słonecznik. 

Kogo dokarmiamy? 

Najłatwiej możemy dokarmiać ptaki, które zimą przebywają w bliskim sąsiedztwie, jak np.: 

  • sierpówka Streptopelia decaocto – nieduży dziki gołąb, pochodzący z południa Azji, który  spontanicznie skolonizował Polskę w połowie XX w. Występuje gł. w osiedlach ludzkich, 
  • kos Turdus merula – najliczniejszy z naszych drozdów, populacje zamieszkujące miasta i wsie są w większości osiadłe. Liczniejszy jest w miastach, na wioskach jest zdecydowanie rzadszy, 
  • bogatka Parus major – największa i najliczniejsza z krajowych sikor, regularnie penetrująca zimą przydomową ziel...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy