Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ze świata zoologii , Otwarty dostęp

11 maja 2021

NR 44 (Maj 2021)

Morświny – interesujące i zagrożone ssaki morskie

107

Pozycja systematyczna

Morświny zaliczane są do rodziny Phocoenidae, podrzędu Odontoceti (zębowce); to grupa waleni, w pełni wodnych ssaków morskich przypominających wyglądem delfiny. Jednak badania genetyczne wskazują, że są bliżej spokrewnione z narwalami i białuchami niż z delfinami, do których często bywają nawet omyłkowo zaliczane.

POLECAMY

Główni bohaterowie

Wyodrębniono siedem gatunków morświnów, z których każdy stanowi interesujący, nie do końca poznany przyrodniczo, takson. Przedstawiamy poniżej ich charakterystyczne sylwetki nakreślone w autorski sposób przez mgr Alicję Tomaszewską.
Ponadto jako siódmy gatunek wyróżnia się Neophocaena asiaorientalis, który dopiero niedawno został sklasyfikowany jako pełnoprawny gatunek, który wcześniej uznawano za podgatunek morświnka bezpłetwego.
Nawet rzut oka na sylwetkę połączony z refleksją o sposobach życia tych morskich ssaków, pozwala wnosić wiele o ich wyjątkowości.

Ryc. 1. Morświn zwyczajny (Phocoena phocoena)

 

Ryc. 2. Morświn czarny (Phocoena spinipinnis)

 

Ryc. 3. Morświn okularowy (Phocoena dioptrica)

 

Ryc. 4. Morświn kalifornijski (Phocoena sinus)

 

Ryc. 5. Morświniec białopłetwy (Phocoenoides dalli)

 

Ryc. 6. Morświnek bezpłetwy (Neophocaena phocaenoides)


Morświny to nie delfiny

Skoro morświny nie są delfinami, to co odróżnia je od kuzynostwa? Przede wszystkim uzębienie. U morświnów jest ono bocznie spłaszczone i zakończone w kształcie łopatki. Delfiny zaś mają zęby stożkowate, w przekroju okrągłe i zawsze ostro zakończone.
Co istotne, morświny nie mają typowego dla delfinów (z wyjątkiem delfina Hectora, orki karłowatej czy oreczki krótkogłowej) wyodrębnionego wydłużonego dzioba. Są też znacznie mniejsze, mają 1,4–2,3 m długości ciała, są bardziej krępe i pływają wolniej niż delfiny. Chociaż i tutaj jest wyjątek – morświn Dalla (synonim: morświniec białopłetwy) należy do najszybszych sprinterów pośród wszystkich waleni; w kilka sekund jest w stanie rozwinąć prędkość tuż pod wodą do 55 km/h! Złapać potrafi go tylko najpotężniejszy delfin – „wilk morski” – czyli orka, która zresztą jako jedyne zwierzę wodne poluje na ten gatunek morświna. Podobnie do delfinów morświny używają echolokacji w stopniu perfekcyjnym.

Zagrożone walenie

Z prawdziwym smutkiem stwierdzić należy, że przyszłość morświnów nie rysuje się kolorowo. O wielu problemach zwyczajnie nie wiemy, także z racji tego, że gatunki te występują z dala od ośrodków akademickich i nie są tak charyzmatyczne, jak największe walenie oceaniczne.
Spójrzmy na los jedynego przedstawiciela morświnów żyjącego w wo­dach słodkich – morświnka bezpłetwego. Ten występujący w obszarach mieszania się wody słodkiej z morską ssak pozostaje nadal stałym mieszkańcem rzeki Jangcy widywanym nawet w odległości 1600 km od jej ujścia. Jednakże w tym samym środowisku zamieszkiwał jego daleki krewniak – delfin chiński (Lipotes vexillifer) – który od roku 2002 został uznany za gatunek wymarły. To efekt kłusownictwa, zanieczyszczenia rzek i wielkich inwestycji inżynierii wodnej. Otrzymujemy poważny sygnał ostrzegawczy, bowiem podobne zagrożenia dotyczą morświnka, stąd jego obecny status – według Czerwonej Księgi Międzynarodowej Unii Przyrody – to Vu, co oznacza gatunek narażony na wyginięcie.
Los reszty gatunków tej rodziny również budzi niepokój. Najlepiej wygląda sytuacja najbardziej znanego i zbadanego pośród morświnowatych – morświna zwyczajnego (Phocoena phocoena). Ten gatunek, typowy dla wód umiarkowanych, chłodnych i subarktycznych wg Międzynarodowej Unii Przyrody zaliczany jest do kategorii LC, czyli gatunek najmniejszej troski, ale już jego populacja bałtycka jest określana jako skrajnie zagrożona. Szacuje się, że w Bałtyku stale żyje mniej niż 500 osobników morświnów. I liczba ta niestety zmniejsza się z każdym rokiem.
Tymczasem o znacznie większej liczebności morświna w wodach Morza Bałtyckiego świadczą liczne zapiski historyczne (XVIII–XIX w.), które traktują wręcz o powszechnych polowaniach na te małe walenie. W zapiskach znajdują się informacje, że polowaniami na nie trudniły się wszystkie narody basenu Bałtyku! Morświny były poławiane głównie na mięso i tłuszcz, który wytapiano i stosowano do konserwowania np. uprzęży końskich. Istniał nawet cech skupiający łowców morświnów. Niech o liczebności morświna w czasach historycznych zaświadczy choćby jedna liczba – tylko w duńskich wodach poławiano wówczas nawet 1900 osobników rocznie!

Ochrona

Prawna ochrona morświnów wynika z Porozumienia o Ochronie Małych Waleni Bałtyku i Morza Północnego (ASCOBANS), ratyfikowanego także przez Polskę w roku 1995, w ramach tzw. Konwencji o ochronie gatunków wędrownych dzikich zwierząt. Także Wspólnotowa Polityka Rybacka Unii Europejskiej naciska, aby rybołówstwo przetransformowało się w bezpieczne dla środowiska naturalnego, w tym i morskiej przyrody, szczególnie ryb, ptaków i waleni. Prawna ochrona morświna zwyczajnego w wodach Bałtyku to także główne działanie Komisji Helsińskiej (HELCOM), która nadzoruje Bałtycki Plan Działania.
O ile prawo – przynajmniej teoretycznie – zadbało i o naszego, bałtyckiego walenia, o tyle ma on kilka innych problemów. Bywa i tak, że najgroźniejsze rzeczy to te, które trudno dostrzec. Takim problemem jest intoksykacja! W tkance tłuszczowej wyrzuconych na brzeg martwych morświnów znajdowano niepokojące ilości związków chemicznych, w tym wysoką kumulację tzw. trwałych zanieczyszczeń organicznych znanych jako TZO lub POPs. To grupa bardzo niebezpiecznych dla zdrowia i środowiska związków chemicznych, do której należą m.in.: polichlorowane bifenyle (PCBs), pestycydy, np. DDT, chlordany oraz dioksyny, hexachlorobenzen (HCB) czy furany. Mają one wysoki potencjał bioakumulacji i upośledzają funkcjonowanie układów: dokrewnego, immunologicznego i rozrodczego.
Oprócz tego wykazano, że bardzo szkodliwy dla morświnów jest hałas podwodny (wzrost żeglugi na Bałtyku, inwestycje hydrotechniczne, poszukiwanie złóż, detonacje podwodne, turystyka motorowodna), płoszący zwierzęta z ich siedlisk, utrudniający im porozumiewanie się i polowanie.

Dlaczego zabiegamy o zwrócenie uwagi na los morświnów i delfinów?

Nie tylko dlatego, że je lubimy, że są interesujące i inspirujące. Są niesamowitym przykładem spektakularnej ewolucji rozpoczętej najprawdopodobniej w eocenie na kontynencie subindyjskim, a która to doprowadziła do podboju oceanów, mórz, a nawet największych rzek. Dziś uznaje się, że walenie pochodzą od parzystokopytnych, a ich krewni to przedstawiciele rodziny hipopotamowatych. Ich niebywała droga rozwojowa (udokumentowana licznymi wykopaliskami) to idealny przykład makroewolucji, w której kluczową adaptacją wydaje się być echolokacja (po raz pierwszy u zębowców w środowisku wodnym), ta umożliwiła im zdobywanie nowego pokarmu w głębokich wodach bez używania nawigacji światłem, aby jednak to się stało, sprytna o bioinżynieryjnym zacięciu Natura wykorzystała konwergencję, stąd nawet i dziś można usłyszeć nieprawdziwą przecież informację, że delfin to… ryba!
Już powyższy przykład wyjaśnia, jak złożone są to ssaki morskie, jaką drogę przeszły i… jak blisko do dnia, aby zupełnie wyginęły. Staramy się hamować pesymistyczne wizje świata, ale zmiany klimatyczne, wielka era przemysłu, nadprodukcji wszystkiego, taniego i nietrwałego, powszechne skażenia wód, ingerencja człowieka w ekosystemy – to wszystko powoduje, że naszym obowiązkiem jest zacząć o problemie głośno mówić. Być może czasami może już trzeba zacząć krzyczeć?!
 

Fot. 1. Makieta, odlew prawdziwego morświna zwyczajnego wyrzuconego na brzeg Bałtyku

Wystawa

W Polsce już trzykrotnie próbowano wybudować delfinarium (Poznań, Warszawa, Mszczonów). Jednakże ten rodzaj przemysłu rozrywkowego zaczyna się solidnie kruszyć i zjawisko to ma tendencję ogólnoświatową. O ile oglądanie umiejętności akrobatycznych delfinów butlonosych w delfinariach nie jest dokładnie tym, o co chodzi w tzw. edukacji, o tyle prowadzenie zooterapii w oparciu na różnych gatunkach delfinów, które nie mogą żyć w warunkach „pełnej wolności” może mieć poważny i obopólny sens terapeutyczny.
 

Fot. 2. Makieta morświna okularowego w fazie produkcyjnej


Wspominaliśmy już na łamach  „Biologii w Szkole” o niecodziennej wystawie dotyczącej wymierających delfinów rzecznych. Nowym rozwiązaniem, znacznie tańszym niż trzymanie żywych delfinów w betonowych zbiornikach – na skuteczną, prawdziwą edukację o tych zwierzętach – może właśnie być spotkanie z nimi w oparciu o idealnie wykonane makiety w interesującej oprawie edukacyjnej. Żadne zwierzę nie cierpi, a nauczyć można się naprawdę wiele. A to już pierwszy krok do kolejnej decyzji, czy chcę zobaczyć żywe delfiny, ale w ich naturalnym środowisku?
Pandemia przyhamowała datę otwarcia naszego delfinowego przedsięwzięcia, ale nie spowolniła naszych dalszych projektów. Zyskany czas pozwolił na dodanie pewnych nowości. Już teraz pragniemy poinformować, że ta unikalna wystawa zostanie rozszerzona o wszystkie gatunki morświnów! Zatem jeśli ktoś czuje niedosyt wiedzy o tych ciekawych, ciągle mało znanych ssakach, już teraz zapraszamy do Palmiarni Poznańskiej. 
Przewidujemy wiele atrakcji i niezłą dawkę wiedzy!
Więcej szczegółowych informacji udostępnimy wkrótce! 

Literatura dostępna do wglądu w redakcji.

Przypisy