Wyobraź sobie, że jedziesz na przysłowiowy koniec świata, gdzieś daleko, daleko od Polski. Lecisz samolotem, później płyniesz statkiem, by w końcu wysiąść na ląd w miejscu, do którego ludzie normalnie nie przypływają, gdzie rządzi dzika przyroda. Stoisz na kamienistym brzegu, przyglądasz się lodowcom i górom, aż w końcu spoglądasz pod nogi i co widzisz? Śmieci.