Dołącz do czytelników
Brak wyników

Okiem ornitologa

20 maja 2019

NR 33 (Maj 2019)

Amatorski ruch ornitologiczny

0 104

Ptasia pasja

Obserwowanie ptaków w ostatnich dziesięcioleciach jest coraz bardziej powszechnym hobby w krajach rozwiniętych. Ocenia się, że w Stanach Zjednoczonych jest już kilkanaście milionów ludzi owładniętych tym hobby. Największa brytyjska organizacja zrzeszająca pasjonatów ornitologii –Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (Royal Society for the Protection of Birds) – ma około milion członków, zaś ogólna liczba ornitologów na Wyspach Brytyjskich sięga kilku milionów. My w Polsce jeszcze ciągle wypadamy na tym tle blado. Nasz odpowiednik RSPB, czyli Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP), ma obecnie 2000 członków. Jaka jest liczba pasjonatów ptaków (tzw. ptasiarzy) w Polsce, nikt dokładnie nie wie, ale mówi się o co najmniej czterech tysiącach osób. Tak czy inaczej można mówić tu już o hobby masowym, które swą popularnością ściga się z wędkarstwem, zbieraniem grzybów czy akwarystyką. Mamy do czynienia również ze swego rodzaju fenomenem socjologicznym.

Ornitolodzy zaczęli na dobre organizować się w Polsce na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. W ośrodkach akademickich utworzono wówczas centrale zwane też regionami. Każdy region zajmował się zbieraniem obserwacji ornitologicznych z określonego obszaru. Powstały regionalne kartoteki obserwacji, zaczęto organizować zjazdy i obozy obrączkarskie, dzięki którym ornitolodzy mieli możliwość poznawania się, wzajemnego uczenia i wymiany informacji. Po 1989 r. w nowych realiach społecznych zaczęły powstawać stowarzyszenia, np. Północnopodlaskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Organizacje te już nie tylko zbierają informacje dotyczące rozmieszczenia i liczebności poszczególnych gatunków, ale także podejmują działania ochroniarskie, edukacyjne i informacyjne. 

Przypadkowe osoby nieraz pytają obserwatorów ptaków, po co oni to robią. Różne są motywacje do uprawiania tego hobby i różne typy ptasiarzy. Ptaki w naszej szerokości geograficznej są najbardziej widocznymi dziko żyjącymi kręgowcami. Choćby dlatego, że są aktywne przez cały rok, latają, występują we wszystkich typach środowisk, a na dodatek zazwyczaj słychać je z daleka. Wiele ptaków ma efektowne wielobarwne upierzenie i pięknie śpiewa. Można je łatwiej zobaczyć niż np. małe gryzonie i łatwiej oznaczyć gatunek niż dajmy na to w przypadku wrotków. Liczba żyjących gatunków nie przyprawia o zawrót głowy, jak w przypadku chrząszczy, ale jest wystarczająco duża, żeby można za nimi wypatrywać oczy przez wiele lat. 

Sposobów realizowania ptasiej pasji jest wiele. Wśród ptasiarzy są tacy, którzy zadowalają się ­wieszaniem budek lęgowych i zimowym dokarmianiem. Inni ­zbierają dane do opracowań faunistycznych, fotografują, obrączkują, są działaczami ekologicznymi, edukatorami, ekspertami oceniającymi wpływ inwestycji na ptaki, wreszcie naukowcami. Jednak najczęstszą formą jest tzw. birdwatching, którego celem jest zobaczenie jak największej liczby gatunków, szczególnie rzadkich w środowisku naturalnym. Szczególnym rodzajem birdwatchingu jest twitching. Twitcher to osoba, która wybiera się w teren, żeby zobaczyć bardzo rzadki gatunek ptaka, dysponując precyzyjnymi danymi o miejscu jego przebywania. Nieraz jest to wielogodzinna podróż na drugi koniec Polski.

U wielu osób pasja jest tak wielka, że poświęcają one swój cały wolny czas i dużo pieniędzy na wędrowanie w poszukiwaniu ptaków. Zapalony ptasiarz w oczekiwaniu na moment, kiedy będzie wreszcie mógł wyjść w teren, odczuwa bardzo silne emocje. Peter Cashwell w książce „The Verb ” wymyślił nawet żartobliwą jednostkę chorobową: BCD (Birding Compulsive Disorder), którą owładnięty jest każdy ptasiarz. Trudno jest wytłumaczyć niezainteresowanym, co takiego pociągającego jest w birdwatchingu. Myślę, że poczucie bycia wyjątkowym; ptasiarz dokonujący obserwacji rzadkiego gatunku czuje się jak odkrywca, a po zamieszczeniu obserwacji (zdjęć ptaka) w internecie spływają na niego pochwały i gratulacje. Dodatkowo można się wówczas wykazać fachowością, jeśli jest to gatunek trudny do rozpoznania. 

Znani i mniej znani miłośnicy ptaków

Wielu biologów uprawiało inną profesję i z tego też tytułu są znani ogółowi. Na przykład amerykański pisarz rosyjskiego pochodzenia Vladimir Nabokov był lepidologiem, polityk Stefan Niesiołowski jest doktorem habilitowanym specjalistą w zakresie entomologii. Stanisław Lem zaś studiował medycynę. Najbardziej chyba znanym ornitologiem jest… James Bond. Jednak nie 007, tylko jego pierwowzór literacki – badacz hinduskiej awifauny, którego nazwisko wykorzystał w swoich książkach Ian Fleming (podobno też ptasiarz). Swoisty hołd oddano ornitologowi w filmie „Śmierć nadejdzie jutro”, gdzie w jednej ze scen 007 (Pierce Brosnan) przegląda książkę o ptakach autorstwa Bonda.

Miłośnikiem ptaków był również ksiądz Jan Twardowski, który podobno w swoim otoczeniu powiesił mnóstwo budek lęgowych i karmników. W 2006 r. wydany został tom poezji jego autorstwa „Ptaszki”. Ptasiarzem jest także amerykański pisarz Jonathan Frozen, autor między innymi powieści „Korekty”. Znany z tej pasji jest młody polski pisarz i felietonista Stanisław Łubieński, autor książki „Dwanaście srok za ogon”. Do grona miłośników ornitologii zaliczają się także politycy Janusz Palikot i Włodzimierz Czarzasty. 

Odniesienia do ornitologii znajdziemy także w filmach. Bohater „Ornitologa” (reż. J.P. Rodrigues) wybiera się na spływ rzeką w poszukiwaniu rzadkiego gatunku ptaka, a „Wielki rok” opowiada już o typowych perypetiach birdwatcherów ścigających się w liczbie zaobserwowanych gatunków. W krajowej filmografii warto wspomnieć o filmie „300 mil do nieba” Macieja Dejczera opowiadającym zresztą prawdziwą historię dwóch chłopców, którzy podróżując pod podwoziem tira, wyemigrowali do Szwecji. W filmie nieprzypadkowo pojawiają się sceny, w których jeden z braci obserwuje ptaki. Był on współpracownikiem Małopolskiego Regionu Ornitologicznego w Krakowie. 

Wkład ornitologów-amatorów w rozwój nauki

Powiększająca się liczba ornitologów amatorów spowodowała niespotykany w innych dziedzinach mariaż ze światem nauki. Obecność fachowych podręczników do rozpoznawania ptaków na półkach księgarni oraz generalnie łatwość oznaczania wielu gatunków wiąże się z tym, że obserwacje dokonywane przez amatorów w większości można uznać za wiarygodne i traktować jako fakty naukowe. Sami ptasiarze chętnie dzielą się obserwacjami, bo udział w projektach badawczych powoduje, że ich pasja staje się czymś więcej niż hobby. Często sami, obok pracowników ośrodków badawczych, stają się współautorami różnych prac naukowych. 
Masowość uprawiania ptasiego hobby spowodowała, że ptaki są najlepiej rozpoznaną gromadą zwierząt pod względem liczebności, wybiórczości siedliskowej i rozmieszczenia geograficznego. W ten sposób powsta...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy