Dołącz do czytelników
Brak wyników

Laboratorium

11 września 2018

NR 13 (Styczeń 2016)

O rosiczce słów kilka, czyli wyhoduj żywą muchołapkę!

0 24

Rośliny traktujemy najczęściej jako element krajobrazu. Wiemy, że są one żywe, ale przeważnie zmiany, którym podlegają, są zbyt subtelne i powolne, by można je było dostrzec w krótkim czasie. Nie zawsze świadomie, ale powszechnie przeciwstawiamy roślinom zwierzęta, z racji różnic dzielących te dwie grupy organizmów. Weźmy pod uwagę choćby zdolność ruchu, o której wspominałem w poprzednim numerze „Biologii…” w odniesieniu do Mimozy wstydliwej (Mimosa pudica) – rośliny wydają się być jej pozbawione, zwierzęta zaś przeważnie są dosyć ruchliwe [1]. Jeszcze ważniejsza wydaje się kwestia odmienności w sposobie pozyskiwania substancji pokarmowych, tj. samożywności u roślin oraz cudzożywności u zwierząt. 

Interesującą grupą roślin są te, które nazywamy owadożernymi. Trzeba jednak zaznaczyć, że termin ten nie jest całkowicie ścisły. Bardziej prawidłowo byłoby nazywać je roślinami mięsożernymi, ponieważ owady nie są jedynymi organizmami, jakie mogą padać ich ofiarą.

Rośliny mięsożerne nie są wcale takim rzadkim fenomenem, jak mogłoby się wydawać – odnotowano przynajmniej 600 różnych gatunków. Nie jest to także grupa jednorodna systematycznie, a adaptacje umożliwiające im taki sposób zdobywania pokarmu powstały w toku ewolucji niezależnie od siebie przynajmniej pięciokrotnie w obrębie różnych rzędów królestwa roślin [2]. Wspólną cechą wszystkich z nich jest wytwarzanie różnego rodzaju pułapek służących wabieniu i chwytaniu ofiar.

Dlaczego rośliny mięsożerne są takie fascynujące? Myślę, że jedną z możliwych odpowiedzi jest to, że wydają się one łączyć w sobie cechy typowo roślinne z tymi, które zwykle przypisujemy jedynie zwierzętom. 

Rośliny mięsożerne zasiedlają często specyficzne środowiska, przez co ich uprawa może nastręczać pewnych trudności. Istnieją jednak gatunki, których wymagania nie są przesadnie trudne do zaspokojenia w szkolnych, uczelnianych czy nawet domowych warunkach. Jednym z nich jest rosiczka przylądkowa (Drosera capensis), o której chciałbym opowiedzieć w niniejszym artykule.

Dlaczego rośliny mięsożerne są takie fascynujące? Myślę, że jedną z możliwych odpowiedzi jest to, że wydają się one łączyć w sobie cechy typowo roślinne z tymi, które zwykle przypisujemy jedynie zwierzętom. 

Uprawa i obserwacje

Rosiczka przylądkowa (Drosera capensis) występuje naturalnie na południu Afryki, w rejonie Przylądka Dobrej Nadziei.

Wymagania rośliny są dosyć specyficzne. Potrzebuje ona niezbyt żyznej gleby – najlepiej nadaje się mieszanka kwaśnego torfu i perlitu lub gruboziarnistego piasku. Wymagane jest dosyć dobre nasłonecznienie stanowiska. Doniczka powinna być stosunkowo duża i wysoka, ponieważ roślina ma silnie rozwinięty system korzeniowy.

O ile rosiczka nie ma szczególnych wymagań co do wilgotności powietrza (dobrze radzi sobie przy wilgotności w granicach 40–70%), to podłoże powinno być stale wilgotne czy nawet mokre. Jest to zrozumiałe, ponieważ w naturze roślina żyje na terenach podmokłych, bagnach oraz brzegach jezior i rzek. Najłatwiej to osiągnąć, ustawiając doniczkę w podstawce z wodą – rosiczki nie powinno się podlewać w inny sposób. Muszę tu ostrzec Czytelnika, ponieważ roślina ta jest bardzo wrażliwa na zanieczyszczenia mogące się znajdować w wodzie wodociągowej. Z tego powodu do podlewania korzystnie jest używać wody deszczowej lub jeszcze lepiej destylowanej [3]. 


Fot. 1. Nasiona rosiczki przylądkowej (Drosera capensis); A – nasiona w liczbie około stu, B – zbliżenie pojedynczego nasienia

Rosiczkę można rozmnażać wegetatywnie poprzez sadzonki liściowe i korzeniowe, jednak zrozumiałe jest, że pierwsze rośliny otrzymamy z nasion. W przypadku rosiczki ich rozmiary są bardzo małe (fot. 1A). Są one wrzecionowatego kształtu, a ich długość wynosi mniej niż 1 mm. Przy większych zbliżeniach można zauważyć, że powierzchnia nasienia jest charakterystycznie urzeźbiona (fot. 1B). 


Fot. 2. Młoda siewka rosiczki przylądkowej


Fot. 3. Dojrzały okaz rosiczki

Nasiona niektórych gatunków rosiczek wymagają stratyfikacji. Jest to proces polegający na zapewnieniu nasionom odpowiednich warunków potrzebnych do wykiełkowania [4]. Polega to zwykle na umieszczeniu nasion przed kiełkowaniem na okres 6–8 tygodni w chłodnym miejscu. Sprzyjającą dla nas okolicznością jest fakt, że rosiczka przylądkowa nie wymaga stratyfikacji.

Nasiona należy wysiewać bezpośrednio na wilgotną powierzchnię kwaśnego torfu podlewanego przez podsiąkanie. Odległość między nasionami powinna wynosić przynajmniej 1 cm. Nasion nie powinno się przysypywać torfem. Nie wolno dopuścić do przesuszenia! Nasiona podczas kiełkowania dobrze jest chronić przed zbyt silnym światłem słonecznym [5]. 
Nasiona kiełkują w ciągu 2–3 tygodni, czasem trzeba poczekać nieco dłużej. Młode rośliny są bardzo małe, o rozmiarach rzędu pojedynczych milimetrów – łatwo je przeoczyć. Interesujące jest, że już trzeci powstający liść może pełnić funkcję pułapkową!

Młode rośliny są jednak zbyt małe, by efektywnie polować. Można je więc dokarmiać np. niewielkimi stawonogami. W takim przypadku rośliny rosną dosyć szybko. Rosiczki jako organizmy prowadzące fotosyntezę radzą sobie doskonale także bez dokarmiania, lecz ich wzrost jest wtedy zauważalnie wolniejszy. Kilkucentymetrowe rośliny można rozsadzić, tak by nie przeszkadzały sobie wzajemnie.

Rosiczka jest rośliną wieloletnią o stosunkowo powolnym wzroście. Dojrza...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy