Dołącz do czytelników
Brak wyników

Pracownia pedagogiczna

21 sierpnia 2018

NR 16 (Lipiec 2016)

Uczyć skutecznie, czyli jak?

0 167

W środowisku psychologicznym funkcjonuje powiedzenie, czym jest inteligencja: inteligencja to jest to, co mierzą testy inteligencji. Parafrazując – skuteczność nauki to z kolei to, co mierzą testy kompetencji. Tylko czy na tym nam zależy? Na dzieciach przygotowanych do testów, czy raczej na dzieciach przygotowanych do życia w ciągle zmieniającej się rzeczywistości?

Idąc do pierwszej klasy, Bartosz potrafił już czytać i pisać. Pierwsze trzy lata funkcjonował jako prymus, otrzymując nagrody na koniec każdego roku. Prace domowe odrabiał na lekcji (lub nie odrabiał, jeśli nie były sprawdzane – bo i po co?). Ćwiczył kompetencje społeczne i emocjonalne, jednak nie nauczył się niczego nowego. Nie nauczono go też, jak należy się uczyć – nie poznał technik uczenia się ani technik pracy z tekstem. 
Czwarta klasa była szokiem, bo nagle zasoby – na których funkcjonował przez ostatnie trzy lata – przestały mu wystarczać. 
– Trzeba nauczyć się z przyrody. Musisz przeczytać cały temat, na stronie 5 i 6. Już? Świetnie, to teraz powiedz, o czym tam było.
– Ale nie mówiłaś, że mam zapamiętać…
– OK, to czytasz jeszcze raz, zapamiętujesz i potem cię spytam. Dobrze. Co to jest fotosynteza?
– Tego nie było – stwierdza Bartosz kategorycznie. 
– Tutaj (żółta ramka, a w niej wytłuszczonym drukiem wpisana definicja fotosyntezy).
– Nie mówiłaś, że to z ramek też…

Motywacja u dzieci w nauczaniu początkowym zwykle jest zewnętrzna – uczą się „dla kogoś”, czyli dla swojej pani (jej zadowolenia, pochwały), dla rodziców lub „dla czegoś” – nagrody, docenienia, świętego spokoju; czasem z obawy przed czymś (karą, konsekwencją) – choć ta motywacja jest dużo mniej skuteczna.

Skutecznie, czyli…?

To pytanie, które powinien zadać sobie każdy nauczyciel. Co znaczy „nauczać skutecznie”? Kiedy stawiam to pytanie na forum, najczęściej słyszę odpowiedzi z gatunku „Uczyć tak, żeby dziecko dobrze napisało test, egzamin, sprawdzian kompetencji”. Taka jest rzeczywistość, takie są wymagania edukacyjne – dyrekcji, ale też np. rodziców – i pewnie trudno od nich odejść w codziennej praktyce edukacyjnej. 

Jak zwykle pozostaje szukać złotego środka. Egzaminy są istotne, bo determinują wybór szkoły. Ale przygotowanie człowieka do samodzielnego życia – też. 

W tym artykule postaram się pokazać, co nauczyciel może zrobić, aby pogodzić te – sprzeczne, wydawałoby się – tendencje. Podpowiem też metody, które zwiększają skuteczność nauczania jako takiego. 

Motywacja

To – tak naprawdę – klucz do skutecznej nauki. Motywacja daje nam chęć i siłę do działania. Związana jest bezpośrednio z zainteresowaniem – jeśli coś mnie interesuje, mogę to robić długo i bez wytchnienia, jeśli nie – szybko się nudzę i nużę. Ludzie różnią się poziomem motywacji, jedni potrafią dłużej wykonywać nieciekawe rzeczy, inni krócej. To cecha osobnicza, można też ją ćwiczyć. Dodatkowo, motywacja zmienia się w różnych momentach życia. 

Motywacja małych dzieci – czyli do 10. roku życia (co odpowiada, mniej więcej, nauczaniu początkowemu), jest zmienna i nietrwała. Mimo to można ją dość prosto wzbudzić, pod warunkiem że uda się nam zainteresować dziecko. Potem motywacja wymaga podtrzymywania (np. za pomocą szybkich, natychmiastowych wzmocnień, nagród, zachęt). Często rodzice skarżą się, że drugoklasista „nie uczy się dla siebie”. Zwykle, po dopytaniu, okazuje się, że owszem, zdarza mu się „uczyć dla siebie” nawet przez długie godziny, ale niekonieczne materiału, na którym zależy nauczycielom czy rodzicom. Bo potrafi np. długo i wytrwale ustawiać klocki lub grać w piłkę, ale nie jest zainteresowany wykonywaniem opisu muchomora. Małe dzieci bardzo rzadko uczą się „dla siebie”. Ich naturalną aktywnością są zabawa i ruch, a nie świadome i zorganizowane przyswajanie wiedzy. Motywacja u dzieci w nauczaniu początkowym zwykle jest zewnętrzna – uczą się „dla kogoś”, czyli dla swojej pani (jej zadowolenia, pochwały), dla rodziców lub „dla czegoś” – nagrody, docenienia, świętego spokoju; czasem z obawy przed czymś (karą, konsekwencją) – choć ta motywacja jest dużo mniej skuteczna. 

W miarę dorastania (i oddziaływań dorosłych) dziecko uczy się wzbudzania i podtrzymywania motywacji. Pomagają mu w tym wypracowane nawyki (np. regularne siadanie do odrabiania pracy domowej) oraz umiejętność coraz dłuższego skupiania się, również na czynnościach mało interesujących. Z czasem – najczęściej koło 16. roku życia lub jeszcze później – dzieci zaczynają dostrzegać, że ich działania mogą przynosić długofalowe skutki, pojawia się planowanie, mózg dojrzewa do tego, żeby zacząć wyobrażać sobie człowieka w przyszłości. Wtedy młody człowiek zaczyna postrzegać naukę jako „korzystną” – widzi, że do czegoś może mu się w przyszłości przydać. 

Rolą nauczyciela w obszarze „motywacja” jest przede wszystkim dbanie o jej wzbudzanie i podtrzymywanie. Im młodsze dziecko, tym motywacja jest bardziej nietrwała i zmienna. Podtrzymaniu motywacji ucznia służą: nagrody, zachęty, docenianie efektów, ale też starań, bycie ważną, znaczącą osobą dla dziecka, zainteresowanie nim samym i jego działaniami. 

Strach, obawa przed karą również potrafią wzbudzać motywację, ale to metoda na krótką metę. Powoduje szybką reakcję, która utrzymuje się bardzo krótko. Pierwsza jedynka spina i dopinguje dziecko, trzecia powoduje już tylko złość na nauczyciela, a piąta przyjmowana jest absolutnie obojętnie (dziecko traci poczucie kontroli nad sytuacją, więc odpuszcza starania). 

Modalności zmysłowe

Dzieci są różne, nie ma jednego, uniwersalnego sposobu, który pozwoli na dotarcie do każdego z nich. Organizacja procesu nauczania może jednak zwiększać skuteczność oddziaływań. Uczniowie różnią się sposobem, w jaki odbierają rzeczywistość. 

W latach 70. XX wieku Richard Bandler i John Grinder przedstawili toerię opisującą dynamikę komunikacji międzyludzkiej. Przeprowadzili szerokie badania, które wyodrębniły trzy podstawowe typy komunikacji oraz uczenia się: wzrokowy, słuchowy i ruchowy. 

Każdy człowiek ma swój preferowany typ uczenia, czasem jednorodny, czasem mieszany, ale z przewagą któregoś stylu. W nauczaniu szkolnym preferowany jest kanał wzrokowy, najłatwiej więc będą mieć dzieci reprezentujące ten typ. Inne z czasem muszą „przestawić się” na tryb wzrokowy lub ich szansa na sukces edukacyjny spada. 

Jeśli nauczycielowi zależy na zwiększaniu skuteczności przekazu, powinien starać się ustalić, jaki typ modalności zmysłowej reprezentują poszczególni uczniowie, oraz odchodzić wyłącznie od przekazu skierowanego do uczniów z typu wzrokowego. Ma to szczególne znaczenie w przypadku dzieci z trudnościami edukacyjnymi – dziecku czysto kinestetycznemu bardzo trudno jest uczyć się, korzystając wyłącznie z kanału wzrokowego. 

Typ wzrokowy (wizualny) Typ słuchowy (audialny) Typ ruchowy (kinestetyczny)
Lubi patrzeć i oglądać: lubi filmy,  obrazki, wykresy, szablony. 
Woli czytać sam, niż słuchać czytanego tekstu.
Lubi słuchać muzyki, radia, grać.
Uwielbia audiobooki i modulowanie głosu, gdy ktoś mu czyta. 
Lubi aktywne zajęcia, zarówno towarzyskie (np. taniec), jak i sportowe.
Jego emocje odbijają się na twarzy.
W relacji: patrzy na rozmówcę i przywiązuje wagę do mimiki.
Jeg...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy