Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ekologia

3 lipca 2018

NR 25 (Styczeń 2018)

Ten obcy – czyli o mechanizmach inwazji zwierząt i ich następstwach

0 228

Jednym z największych współczesnych zagrożeń przyrody są inwazje biologiczne. Naukowcy apelują – do skutecznej walki z problemem nie wystarczy wyłącznie zaangażowanie wąskiej grupy specjalistów. Akcja informacyjna powinna dotyczyć wszystkich ludzi i rozpoczynać się na najwcześniejszych etapach ich edukacji.

Zmiany zasięgu poszczególnych gatunków są normą w świecie przyrody. Dotychczas przebiegały one jednak powoli, głównie tuż przy ich granicach. W ostatnich stuleciach procesy te gwałtownie przyspieszyły i nabrały rozmachu. O skali zjawiska informują liczby – w europejskiej bazie danych DAISIE (Delivering Alien Invasive Species Inventories for Europe) skatalogowano ponad 12 tys. gatunków roślin i zwierząt rozprzestrzeniających się w Europie pod wpływem człowieka. Zanotowano tam 2,7 tys. przedstawicieli samych tylko bezkręgowców lądowych. Liczba kręgowców jest mniej spektakularna – 117 gatunków ssaków, 175 ptaków, 73 gatunki gadów, 37 gatunków płazów, 263 gatunki ryb. Bardzo niepokojące są doniesienia dotyczące egzotów w faunie morskiej. W Morzu Czarnym i Śródziemnym stwierdzono ich około 1000, w Bałtyku – ponad 100. 

W lokalnej bazie danych „Gatunki obce w Polsce” umieszczono 305 taksonów zwierząt, co stanowi około 1% rodzimej fauny. Jak podkreślają badacze, mimo niewielkiego udziału w faunie, grupa ta stanowi bardzo poważne wyzwanie dla przyrodników, lekarzy, urzędników i rolników. Z tego powodu ogłaszają stan alarmowy, a jako pierwszy etap walki stawiają poznanie mechanizmów inwazji.

Nic nie dzieje się przez przypadek?

sji jest introdukcja, czyli przeniesienie lub umożliwienie samodzielnego przemieszczania zwierząt na nowy teren. Co ciekawe ¾ gatunków o znanej drodze migracji trafia do Polski przypadkiem. Wśród pasażerów na gapę znajdują się między innymi larwy szkodników ukryte w korzeniach sadzonek i drobne stawonogi transportowane przez ocean z wodą balastową. Przypadkowe introdukcje, zwane też zawleczeniem, następują również po połączeniu ze sobą zbiorników lub cieków wodnych, które dotychczas były izolowane. Dzięki temu zabiegowi ich mieszkańcy mogą zajmować nowe, niezasiedlone dotychczas tereny. 

Znacznie rzadziej zwierzęta wprowadzane są do ekosystemów celowo, ku ich wzbogaceniu lub uregulowaniu, ­przykładowo dla zarybienia jeziora, powiększenia pogłowia zwierzyny łownej czy walki z roślinożercami. Poważne skutki może nieść za sobą przeniesienie populacji nawet na niewielką odległość. W ten sposób wprowadzenie rodzimych gatunków ryb do Dwoistego Stawu w Tatrach prawdopodobnie przyczyniło się do zagłady reliktowej populacji skrzelopływki bagiennej (Branchinecta paludosa O.F. Müller).

Naukowcy wyróżniają czasami trzeci, pośredni typ introdukcji, polegający na ucieczce z hodowli. Tego typu przypadki dominują w gromadach ssaków (77%) i ryb (59%). 

Przy okazji warto również sobie uświadomić, że miejscowa introdukcja może stanowić zagrożenie dla znacznie rozleglejszego obszaru. W większości przypadków gatunki obce nie przybywają wprost ze swojej ojczyzny, tylko migrują z miejsca, w którym dokonały wcześniej inwazji. W ten sposób amerykański piżmak (Ondatra zibethicus L.) wkroczył do Polski z Czech, a karaś srebrzysty (Carassius auratus gibelio Bloch) rozprzestrzenił się w Europie z trzech niewielkich centrów występowania.

Było źle, a jest gorzej 

Badania skoncentrowane na polskiej faunie wyraźnie pokazują, że tempo wprowadzania do niej kolejnych gatunków obcych wzrasta w sposób wykładniczy. Przyczynia się do tego powiększanie się populacji ludzi, a także zmodernizowanie i upowszechnienie komunikacji.

W czasach przedhistorycznych hodowano bydło i kuraki. Wtedy dołączyli do nas również inni, mniej akceptowani towarzysze obcego pochodzenia – myszy, muchy i pluskwy domowe (Mus musculus L., 
Musca domestica L., Cimex lectularius L.) oraz niektóre pasożyty zwierząt i szkodniki upraw. Wraz z pierwszymi karawanami kupieckimi wyruszyły w dalekie wędrówki gatunki azjatyckie, między innymi świerszcz domowy (Acheta domesticus L.), karp (Cyprinus carpio L.) i bażant obrożny (Phasianus colchicus L). Późne średniowiecze przyniosło natomiast rozwój żeglugi i związanej z tym hydrotechniki – łączenia dorzeczy przy pomocy kanałów przepływowych. Okazję do darmowego transportu bardzo skrzętnie wykorzystały szczury wędrowne (Rattus norvegicus Berkenhout) oraz karaczany (Blatta orientalia L.). Wodami popłynęły zaś skorupiaki i małże. W tamtym okresie zaczęły się również pierwsze migracje transoceaniczne. Tą drogą przybył między innymi postrach naszej ówczesnej cywilizacji – stonka ziemniaczana (Leptinotarsa decemlineata Say). Uruchomienie kolei transsyberyjskiej przewożącej drewno i węgiel w otwartych wagonach przyczyniło się natomiast do ekspansji tamtejszych owadów, takich jak chrząszcz Amara majuscula Chaudoir. 

W XX wieku nastąpiło kolejne udoskonalenie środków transportu. Zaczęto obciążać statki wodą balastową pobieraną wprost z portów. Razem z nią do Europy przypłynął między innymi kiełż tygrysi (Gammarus tigrinus Sexton). Rozwijał się handel, a wraz z nim transakcje wiązane. Wśród importowanego narybku przypadkowo znalazł się zatoczek rozszerzony (Menetus dilatatus Gould), a w towarach spożywczych mrówka anatolijska (Lasius neglectus Van Loon). Tempa nabrały również celowe introdukcje i związane z nimi spektakularne ucieczki. Do naszej fauny kolejno wkraczały: amerykański piżmak (Ondatra zibethicus L.) i szop pracz (Procyon lotor L.) oraz dalekowschodni jenot (Nyctereutes procyonoides Gray).

Gwałtowny wzrost liczby introdukcji nastąpił na przełomie XX i XXI wieku. Daleki transport został zdominowany przez docierające wszędzie tiry i samoloty. Otwarcie granic spowodowało także masowy przepływ ludności – zwierzęcy przybysze zaczęli omijać służby kwarantannowe, podróżując w kabinach pasażerskich samochodów, bagażnikach i szczelinach karoserii. Z uprzejmości linii lotniczych skorzystał prawdopodobnie szrotówek kasztanowcowiaczek (Cameraria ohridella Deschka & Dimić) i bardzo inwazyjna obecnie stonka kukurydziana (Diabrotica virgifera Le Conte). W towarzystwie sadzonek i materiału nasiennego przybył natomiast szkodnik upraw ryjkowiec drzewiaczek jesionowy (Lignyodes bischoffi Blatchley). Z transportem warzyw i owoców dotarł powolny z natury ślimak – ślinik luzytański (Arion lusitanicus Mabille). Wraz ze sprowadzanymi rybami dotarły ich pasożyty, drobne organizmy planktonowe, a nawet inne gatunki ryb – 
na przykład ekspansywny czebaczek amurski (Pseudorasbora parva Schlegel) i babka szczupła (Neogobius fluviatilis Pallas). Gwoździem do trumny stały się nielegalne działania prowadzone przez pasjonatów hodowli domowych, którzy przez ciekawość, lub odwrotnie – przez znudzenie – wypuszczali swoich podopiecznych do lasów i wód.

Zaproszenie ze specjalną dedykacją

Zmiany wprowadzane przez człowieka nie tylko umożliwiają przemieszczanie się zwierząt w niedostępne dla nich miejsca, ale również ułatwiają im przeżycie w nowych warunkach. 

Ewidentnymi centrami rozprzestrzeniania się gatunków obcego pochodzenia są tereny antropogenicznie przekształcone. Na obszarze Polski są lub były one ostoją dla 90% egzotów. Tworzące się tam ekosystemy są otwarte – występują niezagospodarowane nisze. W warunkach osłabionej konkurencji przybysze mogą przechodzić stopniową adaptację do nowego klimatu. 

Do siedlisk szczególnie otwartych na ekspansję należą zbiorniki i cieki wypełniane podgrzewanymi wodami przemysłowymi, różnego typu budynki gospodarcze (w tym szklarnie i kompostownie), składy żywności i materiałów nasiennych, hodowle lądowe i wodne. Dzięki podwyższonym temperaturom mogą egzystować w nich gatunki termofilne. Dodatkowym ułatwieniem jest obfitość pokarmu i schronień. Brakuje natomiast wrogów – naturalni pozostali w ojczyźnie, a lokalne populacje większych zwierząt drapieżnych trzymają się zwykle z dala od siedzib człowieka. Stąd też, jak pokazują badania prowadzone w Czechach, ponad połowa lądowych bezkręgowców (249) notowanych jest wyłącznie w zamkniętych pomieszczeniach.

W porównaniu z tym ostoje dzikiej przyrody zwykle dobrze chronią się przed przybyszami. W ekosystemach nietkniętych ręką człowieka zwierzęta najczęściej w pełni wykorzystują zasoby siedliska, a konkurencja o nisze jest bardzo wysoka. Od setek lat funkcjonują te same łańcuchy pokarmowe, w których każdy gatunek ma odpowiednie miejsce jako producent, konsument, destruent czy pasożyt. Funkcjonują specyficzne mechanizmy obronne – przykładowo mięsożercy redukują nadmiernie rozwijające się populacje roślinożerców. Od tej zasady są oczywiście odstępstwa, takie jak wyspy oceaniczne i największe jeziora położone z dala od innych zbiorników wodnych (m.in. Bajkał, Jezioro Wiktorii). Ubogie gatunkowo izolowane układy mogą być stosunkowo łatwo zaburzane przez człowieka, między innymi przez wprowadzone drapieżniki i pasożyty, które atakują bezbronnych przedstawicieli rodzimej fauny.

Mały może więcej

Duże znaczenie dla przebiegu ekspansji mają cechy danego taksonu – jego wymagania siedliskowe, plastyczność, odporność na stres czy specyficzne strategie życiowe. 

Podobieństwo warunków klimatycznych panujących w ojczyźnie i na terenie kolonizowanym ułatwia przeniknięcie do układów naturalnych. We florze Polski znajdziemy mieszkańców niemal wszystkich kontynentów (pomijając Antarktydę i Australię), jednak ciepłolubni przybysze pozostają na terenach silnie przekształconych. Najwięcej egzotów pochodzi więc z Ameryki Północnej (22% gatunków o znanym pochodzeniu), a dalej z Azji Wschodniej (15%), Południowej i Południowo-Wschodniej (12%). Znaczenie tu ma przy tym specyfika różnych grup systematycznych – niemal połowa ryb została sprowadzona lub zawleczona z Azji, przytłaczająca większość introdukowanych owadów pochodzi z Nowego Kontynentu, natomiast ślimaki i małże przybyły z obszaru śródziemnomorskiego i ze zlewiska Morza Czarnego. 

Dużym ułatwieniem dla zdobywców nowych terenów jest wykazywana plastyczność względem warunków siedliskowych. Zwierzęta pokarmowo oportunistyczne, takie jak jenot czy szczur, znacznie łatwiej wyżywią się w nowym terenie niż monofagi. Dobrze znosząca deficyty tlenowe ryba trawianka (Perccottus glenii Dybowski) może przetrwać w okresowo wysychających i zamarzających drobnych zbiornikach wodnych. Odporność na pestycydy była natomiast jedną z przyczyn sukcesu stonki ziemniaczanej. 

Pomocne często okazują się także specyficzne sposoby rozmnażania. Szczury i myszy wydają w ciągu roku wiele pokoleń potomków, przez co mogą szybko opanować nowo powstające magazyny. Dzieworodny karaś srebrzysty masowo zasiedla stawy, nawet jeśli populacja wyjściowa, która do nich trafiła, była nikła. Dzięki obojnactwu pąkla bałtycka (Balanus improvisus Darwin) produkuje gigantyczne ilości szybko zapładnianych jaj, co jest przyczyną jej ekspansji w Bałtyku. Introdukowane skorupiaki w wielu przypadkach są iteroparyczne, czyli wydają potomstwo wiele razy w ciągu życia. Daje to im przewagę nad gatunkami rodzimymi, które rozmnażają się zwykle jeden bądź dwa razy.

Wygrywa co setny, a i to po czasie

Mimo ciągłego napływu nowych przybyszów nie każdy gatunek osiąga sukces kolonizacyjny. Potencjalną szansę na niego opisuje reguła dziesiątek. Tylko co dziesiąty gatunek jest w stanie trwale zasiedlić zajmowa...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Biologia w Szkole"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy